wtorek, 8 stycznia 2013

Rozdział 3


Wszedliśmy do lokalu, od razu uderzył we mnie zapach alkoholu,używek i papierosów. Byłem przyzwyczajony do takiego zapachu a także do otoczenia - czyli pełno par (lub nie) tańczący wręcz ocierających się  o siebie, liżących się dziewczyn, chłopaków...
Hallo Malik co zamawiasz? -przerwał mi myślenie Max
ymmm to co zawsze.
Obok przysiadła się jakaś czarnowłosa, sporo tapety, czarna,obcisła mini z dużym dekoldem. Nie zbyt kręciły mnie takie "laleczki" chodź muszę przyznać że była sexowna i ponętna.
Hej zatańczysz? zapytała szatynka z uśmiechem i dużym pożądaniem
em okej.. 
Natychmiast zaciągnęła mnie na parkiet i zaczeliśmy taniec. Po 30 minutach Ona pociągnęła mnie w stronę pokoju. Uległem jej, chodź obiecałem sobie że na tej imprezie nie będzie tego co zawsze.... czyli nie obudzę się z jakąłś laską w łóżku. Nagle ustałem. 
Ej skarbie co się stało?
Nie jestem żadnym TWOIM skarbem i nie mam zamiaru tam iść,- wyrwałem się i zszedłem na dół.
Wyszedłem z tam tąd ( czyli z imprezy) usiadłem na pobliskiej ławce i wyciągnąłem jednego papierosa z paczki. Zapaliłem, i wciągnąłem dym do płuc. Nagle usłyszałem łkanie. 
Nie wiedziałem z kąd ono pochodzi, nasłuchiwałem. Hej albo mi się już coś pierdoli w głowie albo ktoś naprawdę płacze....
Nagle zauważyłem kilka ławek dalej siedziała jakaś dziewczyna, cała zapłakana, pomyślałem że do niej podejdę tak też zrobiłem.
Cześć. przykucnąłem koło niej
em hej -powiedziała lekko wystraszonym głosem 
nie bój się mnie nic tobie nie zrobię i wybacz że troszkę śmierdzę alkoholem... proszę zaufaj mi -uśmiechnąłem się delikatnie
na pewno mi nic nie zrobisz? 
obiecuje,  co się stało czemu płaczesz? 
nie mam dokąd iść i rodzina... 
co rodzina? spytałem zaciekawiony.
nie będe tobie się zwierzała, masz na pewno lepsze zajęcie niż słuchanie moich kompleksów...
Masz rację tu nie będziesz mi się zwierzała chodź do mnie do domu i mi wszystko opowiesz. Lekko pociągnąłem ją za rękę. Zaufała mi i poszła razem ze mną.Opowiedziała  mi troszkę  o sobie i tak samo ja też. Nie minęło 10 minut i wysiedliśmy z samochodu. 
No to ja tu mieszkam... wskazałem na dom
piękny sam mieszkasz czy z kimś? 
em tylko się nie śmiej...-dobrze
bo wiesz ja mieszkam z mamą i 2 siostrami.. 
z czego mam się śmiać? 
no bo już prawie mam 20 lat i może być to dziwne...
Nie wcale nie jest to dziwne...
Weszliśmy do domu, jak zwykle nikogo w nim nie spotkaliśmy. Czuj się jak u siebie,powiedziałem pomagając jej zdjąć płaszcz. 
Okey- odrzekła
Jesteś głodna? -krzyknąłem z kuchni
nie raczej nie... 
na pewno? może chcesz pić? 
NIE CHCE.
ok ,wzruszyłem ramionami  i wszedłem do salonu.Usiadłem kolo dziewczyny a ona lekko sie uśmiechnęła  i dalej oglądała.
To opowiesz mi o swojej rodzinie?
mogę nie dzisiaj? proszę...
dobrze. a zresztą jeżeli nie chcesz to nie mów.
gdzie jest łazienka? -zaraz cie zaprowadzę dam ci tez koszulkę na przebranie ok ?
no dobra...
Po kilkunastu  minutach wyszła z łazienki i zeszła z powrotem na dół. 
No to dobranoc Zayn.... 
Idziesz już spać? -tak zmęczona jestem
no to chodź..- gdzie?
no do mnie do pokoju no chyba tutaj nie będziesz spać-zachichotałem a ona razem ze mną.
weszliśmy na górę  otworzyłem drzwi od pokoju: było pościelone, ładnie poukładane ... tak znów moja mama przebywała w moim pokoju... -,-
no to ty tu śpisz. pokazałem na łóżko 
a ty? -no ja będę spał na dole lub tutaj na podłodze 
nie nie nie nie ... -skrzyżowała ręce na piersiach i pomachała przecząco głową. Ja mogę spać gdziekolwiek 
i zresztą to twój pokój i twoje łóżko... -ale ty jesteś gościem- wtrąciłem 
Albo idźmy na rozejm i śpijmy razem.  -powiedziała.-Okey.
tylko...
tylko? 
tylko nie dotykasz mnie nie gwałcisz i nie przytulasz.
em no nie wiem zastanowię się nad tym trzecim... 
no dobra przytulić cię mogę-powiedziała wykończona.
Idę się przebrać zaraz wrócę . -ok
Po kilku minutach przyszedłem do pokoju ona słodko leżała i była wtulona w moją kołdrę  i poduszkę.
położyłem się delikatnie obok niej, zgasiłem światło i wtuliłem się w jej plecy -nie protestowała- 
dobranoc. -dobranoc odpowiedziała zaspanym głodem




                     
                                   Megan ma lat 18, nie układa jej się z rodzicami 
                     Mieszka od 3 lat w Londynie, wcześniej mieszkała  w Nowym Yorku 
                                                Nie ma zbytnio tutaj koleżanek (ale może to się zmieni?) 
                                     Nieśmiała, miła, łatwo ją zranić, kocha muzykę i oby nie zawrócił jej
                                                  w głowie PEWIEN CHŁOPAK ♥

___________________________________________________________________________________
                                               
                                                          Cześć!!! Jak tam u was, wybaczcie że zaniedbuje bloga ...;/ 
                                                   nie mam zbytnio czasu ale próbuje dodawać rozdziały :) 
                                                      Oby się podobał 
                          PS. Brak Weny. 



2 komentarze:

  1. Super, bomba, ekstra!!!
    Ale ciekawi mnie czy One Direction się reaktywuje?
    Czekam na następny. *.*

    Zapraszam do mnie:
    we-and-1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale opowiadanie <3 CUUDO :*

    OdpowiedzUsuń