niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział 12





Znudzony wszytskim poszedłem w strone lodówki i wyjąłem z niej piwo i kawałek pizzy która została ze wczorajszego obiadu. Otworzyłem bezalkoholowy "trunek"  i zacząłem je pić patrząc na ekran odbiornika.
Spojrzałem na zegarek. 21:28 westchnąłem i walnąłem sie na kanape i przełączałem kanały. Wziąłem jeszcze 2 piwa i oglądałem wyścigi. Uśmiechnąłem se sam do siebie bo kiedyś w takich samych brałem udział. Uliczne wyścigi,adrenalina, półnagie laski przechodzące obok samochodów, i te uczucie kiedy wygrywasz lub nie. Bezcenne. Przez chwile zastanowiłem sie czemu z tego sie wycofałem byłem w tym taki dobry wręcz najlepszy. -Nie będe dzisiaj o tym myśleć, jutro zadzwonie do Luke'a i z nim o tym pogadam nie chce być jakimś gównianym gwiazdorem tylko bad bad boyem którego wszyscy sie boją- powiedziałem w myślach i uśmiechnęłem sie sam do siebie-. Wypiłem kolejnego browca i przełączyłem na kryminał. Po godzinie poszedłem na góre wykąpałem sie i wszedłem do swojego pokoju zobaczyłem że Megan już śpi lekko sie uśmiechnąłem i delikatnie wsunąłem sie pod kołdre obiałem ją i zasnąłem. 


[***] 
Przebudziłem sie o 9 Megan jeszcze spała. Wyszedłem z łóżka i poszedłem na taras zapalić. Myślałem o wczorajszych przemyśleniach. Zadzwoniłem do Harry'ego. Po 5 sygnałach odebrał.
H: Tak? - powiedział zaspanym głosem
Z: Musimy pogadać.
H: o czym ? -ziewnął
Z: Ja ja... nie chce być w zespole ja nie chce prowadzić takiego życia koncerty, wywiady, fani. Nie będe miał dla siebie czasu
H: Czyli chcesz prowadzić takie życie jakie prowadzisz? tak? czyli ćpanie, picie i wogle? - zdenerwował sie
Z: takie mi odpowiada- powiedziałem pewnie
H: Dobra twoje życie twoja sprawa tylko wyląduj w kryminale 
Z: -zaśmiałem sie- dobra dobra -rołączyłem sie 
Skończyłem palić, wszedłem do domu i ubrałem sie, zszedłem na dół i zrobiłem sobie śniadanie. Zeszła Megan
-Zayn ja ide
- gdzieee? -zapytałem sie 
- emm musze coś załatwić
-okej -zaśmiałem sie i dalej robiłem sobie śniadanie
Nałożyłem sobie jajecznice z bekonem i usiadłem przy stole i zacząłem jeść. 
Skończywszy śniadanie talerz włożyłem do zlewu i zadzwoniłem do Luke'a 
L: Siema co tam?
Z: przyjdziesz do mnie ? Musimy pogadać.
L: okej przyjade z  Nathan'em okej?

Z: ok no to czekam -mruknąłem i sie rozłączyłem 

Usiadłem na kanapie i czekałem na chłopaków po 15 minutach przyjechali przywitałem sie z nimi.
Usiądźcie -lekko sie uśmiechnałem
L: No to o czym chciałeś pogadac malik? - rozłożył sie na fotelu i spojrzał na mnie
Chciałem dołączyć do was... 
[Nathan zaśmiał sie] N: ty? 
No tak a coś jest nie tak ze mną? - lekko sie zdenerwowałem 
L: Nie nic-zaśmiał sie- tylko ty chyba chciałes do tego całego zespołu dołączyć co sie stało że nie chcesz?
-zagryzłem nerwowo warge- emm bo ja po porostu ten.. wole takie życie jakie prowadze nie chce żebym musiał sie zmieniać dla jakiegoś zespołu -burknąłem
N: -Zaśmiał sie- Ale wiesz ty do nich pasujesz taki bad boy w zespole nie ? -prychnął śmiechem
-wkurwiłem sie- Posłuchaj mnie kurwa weź już skończ bo mnie twoje gadanie irytuje -wstałem i uniosłem go za kołnierzyk jego koszuli
L: Ej Ej Zayn spokojnie ! -próbował nas rozdzielić- Daj sobie spokój z nim ! 
Dobra -splunąłem i pchnąłem go na fotel a sam rozsiadłem sie na łóżku.
no to jak ? 
[ Luke spojrzał znacząco na Nathan'a] N: dobra możesz - poprawił kołnierzyk
-uśmiechnąłem sie zwycięsko- 
L: I tak wogle to byłbyś dobrym szefem wiesz? 
Ja ? No chyba sobie żartujesz ja sie nie nadaje... 
N: jesteś pewnien?- położył na stole broń- 
tak jestem nie nadaje sie 
L: no raczej w to wątpie że sie nie nadajesz-mruknął i wyjął telefon- Zadzwonie do szefa i zobaczymy co powie 
Ale wy nie macie szefa... 
N: -ponownie sie zaśmiał- To nie jest szef naszego gangu to szef wszystkich gangów 
aha -mruknąłem- 
L: nasz został założony prawie 4 lata temu przed tym jak byłem w więzienu. Nasz szef miał na imie Alex.
Miał?
N: no bo on został zastrzelony przez naszego  wroga- zdenerwował sie
aha-przytaknąłem 
L: no to zadzwonie i umówie ciebie z nim 
Luke wyszedł na taras a ja gadałem z Nathanem i oglądałem broń.
N: ładna prawda?  
mhm-mruknąłem- prawdziwa? 
N: no chyba raczej tak
Zaraz zobaczymy- przeładowałem i wszedł Luke do pokoju 
L: Załatwione jutro masz sie z nim spotkać na tej ulicy-dał mi kartkę- tylko nie  zgub jej i nikomu nie pokazuj te spotkanie jest tajne.
Dobra dobra -wziąłem karteczke na której była podana ulica- Four Seasons 3/4 Kojarze tą ulice.
[Luke uśmiechnął sie] bardzo dobrze że kojarzysz, wiesz tam jest taka opuszczona uliczka 
i tam sie z nim spotkasz 
-przytaknąłem i schowałem karteczke do spodni-
N: a i to jest już twoje -podał mi broń- 
Dzięki 



 Nowi bohaterowie : 


Luke: 
                                                           

Nathan:

                                         



Mark:

                             

________________________________________________________________________________
Witajcie skarby!
Przepraszam za zaległości i że nie dodałam żadnego rozdziału ale oto macie :D
Licze na komentarze ♥





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz